KIEDY NIEBO DOTYKA DZIECI

Dzieci są spragnione prawdziwego Kościoła i chrześcijaństwa. Chcą tego, co rzeczywiste. Chcą naprawdę odczuwać obecność Boga. Chcą naprawdę słyszeć Jego głos. Chcą naprawdę doświadczać Jego mocy"[1]

Ważne pytanie

Chciałabym, żebyśmy wspólnie wyobrazili sobie pewną hipotetyczną sytuację. Jesteśmy rodzicami lub opiekunami dzieci i w wyniku różnych zbiegów okoliczności" (daleka podróż, emigracja, Boże prowadzenie etc) nagle znajdujemy się z naszymi dziećmi poza jakąkolwiek zorganizowaną chrześcijańską społecznością. Pytanie brzmi: czy w takiej sytuacji będziemy potrafili sami uczyć nasze dzieci Bożych dróg?"

Wiele badań wskazuje na to, że rodzice nie czują się gotowi do nauczania swoich dzieci prawd biblijnych i wolą je, pod tym względem, powierzyć kościelnym specjalistom" - najczęściej na 2 godziny, 1 raz w tygodniu. Zapominają przy tym, że takie podejście nie jest do końca zgodne z Bożą wolą.

Tak bowiem, jak jesteśmy w stanie przekazywać naszym dzieciom wiedzę i doświadczenie z innych dziedzin naszego życia, tak samo możemy i powinniśmy to robić w odniesieniu do naszego życia z Bogiem. Okazuje się w dodatku, że im wcześniej to uczynimy, tym dla naszych dzieci będzie lepiej. W przeciwnym bowiem razie, w bardzo krótkim czasie upomni się o nie świat, a wtedy będzie już bardzo trudno, o ile nie za późno, by wpajać im to, czego oczekuje od nas Bóg ("Wychowuj chłopca odpowiednio do drogi, którą ma iść, a nie zejdzie z niej nawet w starości - Przyp. 22,6)

Ważne jest, żeby nie czekać na sytuacje ekstremalne, kiedy będziemy zdani tylko na własne siły, ale żeby także w komfortowych warunkach zadbać o to, by nasze dzieci otrzymały od nas naprawdę najwyższej jakości duchowe wyposażenie. Niech to będzie nasz depozyt złożony w ich serca, nasz posag, w który wyposażymy je na całe ich przyszłe życie.

Nasze doświadczenia

Jesteśmy rodzicami dwóch chłopców w wieku 7,5 i 4,5 lat. Od urodzenia chłopcy chodzili z nami do kościoła, a tam - od najwcześniejszych lat na zajęcia "szkółki niedzielnej". Od zawsze byli otaczani biblijnymi opowieściami, dziecięcymi Bibliami, uczyli się pieśni dla Boga i tego, jak oddawać Mu chwałę, czynnie uczestniczyli w niedzielnych spotkaniach. Starszy synek dość wcześnie powierzył swoje życie Panu Jezusowi - w wieku 4,5 lat - w domu. Młodszy - jeszcze wcześniej - niedługo przed 4 urodzinami,  także w domu, doświadczając przy tym natychmiastowego uzdrowienia. Przez lata nasz starszy synek chodził na zajęcia dla dzieci w kościele, a my - "świadomi" rodzice, ani razu nie zapytaliśmy nawet o program jego nauczania...

To prawda, że był wtedy jeszcze mały. To prawda, że bardziej skupialiśmy się na tym, by synek w ogóle zaaklimatyzował się tam i był w stanie sprostać wymaganiom, uczestnicząc w zajęciach grupy mocno zróżnicowanej wiekowo. To prawda, że wydawało się nam, że wszelkie pytania z naszej strony zostaną odebrane jako oznaka braku zaufania..., ale jednak coś nie do końca było w tym wszystkim w porządku. Podświadomie czuliśmy, że inni są lepiej do tego przygotowani, niż my, a my możemy tutaj działać, ale jedynie w pewnym, ograniczonym zakresie.

Boże prowadzenie

Jakiś czas temu, dokonując niemałej rewolucji w naszym duchowym życiu, Bóg nakazał nam jeszcze większą troskę o kwestię duchowego prowadzenia naszych chłopców. Zwrócił nam przy tym uwagę, że jako rodzice i wieloletni wierzący, mieliśmy już swoje duchowe 5 minut" i nasze własne, prywatne przebudzenie (ewangelizowanie z mocą, uwolnienia, uzdrowienia), a teraz pora, by większą uwagę poświęcić pod tym względem naszym dzieciom. Jednocześnie, bardzo wyraźnie usłyszeliśmy wtedy, żeby nie oddawać odpowiedzialności za nasze dzieci w obce ręce.

To był przełom, za którym poszło nasze głębokie wołanie do Boga o to, czego i w jaki sposób mamy naszych synków uczyć. Nie chcieliśmy tego robić chaotycznie i przypadkowo. Potrzebowaliśmy konkretnego kierunku i wyposażenia, by poczuć się w tym pewnie i na właściwym miejscu.

Boża odpowiedź pojawiła się niedługo potem. Usłyszeliśmy nazwisko Becky Fischer" i od tego wszystko się zaczęło. Kupiliśmy sobie 4 przetłumaczone na język polski książki Becky (3 dla dzieci - Chwała Boża", Wspólne przygody Ewy i Boga", Stwory w mojej szafie" i 1 dla rodziców / pastorów / usługujących wśród dzieci - Reformacja służby wśród dzieci w XXI wieku"). Chłonęliśmy je dziękując Bogu za zawarte w nich inspiracje i za to, że nareszcie poznaliśmy kierunek, w jakim mamy prowadzić nasze dzieci.

                             Chwała Boża         wspólne przygody Ewy i Boga        STWORY W MOJEJ SZAFIE V.2       Reformacja   

 

Zaczęliśmy w tym czasie szukać także inspiracji w kościołach dziecięcych w całej Polsce, dzięki czemu trafiliśmy na Ruch Kościoła Dziecięcego i Kościół dziecięcy z Krakowa (działający przy kościele Jezusa Chrystusa pastora Wojtka Włocha. Kościołem dziecięcym kieruje Magda Czernicka-Szostak). Zainteresowaliśmy się także służbą Becky Fischer w Polsce - KIMI Poland (Kids In Ministry International) kierowaną przez Izę Szafraniec z Wrocławia. Dodatkowo, Bóg wsparł nas sobotnimi zajęciami w Kościele Dziecięcym w Warszawie, w których pozwala się rodzicom na uczestniczenie w zajęciach razem z dziećmi i wyposażanie się. Czuliśmy, że przyszła do nas wyczekiwana odpowiedź z Nieba i chwyciliśmy Boży wiatr w żagle! Dodatkowo, było to piękne Boże prowadzenie - krok po kroku z rodziców poszukujących staliśmy się rodzicami pewnymi tego, co włożył w nasze serca Bóg.

Niemal równocześnie przyszła wtedy świadomość, czego mamy nasze dzieci uczyć. Postanowiliśmy zacząć od tego, czego sami doświadczaliśmy, czyli Bożej mocy w praktyce i właśnie tego i o tym zaczęliśmy naszych synków świadomie uczyć. To był przysłowiowy strzał w dziesiątkę!

"Nasze dzieci powinny być ćwiczone w chodzeniu w mocy Ducha Świętego już od najmłodszych lat." - Becky Fischer

Nasi synkowie od dawna słyszą, widzą i doświadczają tego, że Bóg uzdrawia i uwalnia. Wiedzą, jak ważne jest głoszenie innym dobrej nowiny o zbawieniu. Na naszym przykładzie widzą, czym jest ewangelizacja pośród znaków i cudów. Bóg najpierw sam pozwolił nam doświadczyć tego wszystkiego, by następnie dać nam mandat do nauczania tego samego nasze dzieci. Bez tych, ale i wszystkich innych naszych doświadczeń życia z Bogiem, nie podjęlibyśmy się prowadzenia naszych chłopców w Bożych sprawach na własną odpowiedzialność. Nie oznacza to, że niczego wcześniej naszych chłopców nie uczyliśmy. Uczyliśmy, ale nie mając konkretnego kierunku, ani oczekiwań. Potem Bóg to wszystko zmienił.

Wyposażamy się

W międzyczasie wzięliśmy udział, w lutym tego roku, w organizowanym w Kościele Chrześcijańskim ZOE w Węgorzewie przez służbę KIMI Poland 3-dniowym szkoleniu dla osób chcących prowadzić dzieci według metod Becky Fischer - tzw. szkolenie Power Club, dzięki któremu zyskaliśmy nową jakość naszego głoszenia dzieciom prawd biblijnych i wzrost namaszczenia. Następnie postanowiliśmy poszerzyć się nieco w kwestiach proroczych, korzystając z cyklu warsztatów proroczych z pastorem Ryszardem Krzywym, chcąc lepiej uczyć naszych chłopców słuchania Bożego głosu. Była to też bardzo dobra okazja do tego, żeby chłopcy sami mogli skorzystać z proroczej posługi. Proroctwa, które usłyszeli do swojego życia były i dla nich i dla nas bardzo cenne i wiele razy do nich wracamy. My sami otrzymaliśmy natomiast potwierdzenie naszej, własnej drogi z Bogiem - proroctwo potwierdzające to, co wkładał w nasze serca Bóg. Niedługo potem, w maju wzięliśmy udział w konferencji z Becky Fischer organizowanej w Krakowie przez Ruch Kościoła Dziecięcego. Zaczęliśmy się czuć tak, jakby w nasze serca został włożony pewien szczególny, Boży implant - nauczanie dzieci przychodzenia przed Boży tron i doświadczania Bożej obecności, co zostało potwierdzone także późniejszym słowem proroczym. Na konferencji z pastor Becky znaleźliśmy się w gronie 35 osób z Polski i z Europy, które uzyskały certyfikat liderów Power Club (służby wśród dzieci) - poczuliśmy się szczęśliwi i prawdziwie błogosławieni.

kraków

Źródło: 

https://www.facebook.com/photo.php?fbid=1696817937235648&set=a.1492205501030227.1073741828.100007223748318&type=3&theater

Tuż po tym, jak Bóg pokazał nam, czego i w jaki sposób mamy naszych chłopców uczyć, zaczęliśmy z mężem prowadzić domowe nauczanie biblijne dla naszych dzieci i całą naszą rodziną uwielbiać Pana Boga. Wspólnie graliśmy na instrumentach, razem śpiewaliśmy. Zaczęliśmy w takich momentach coraz mocniej doświadczać Bożej Obecności. Zdarzało się, że byliśmy tak bardzo dotknięci obecnością Ducha Świętego, że płakaliśmy całą czwórką, a dzieci oddawały Bogu chwałę klęcząc na dywanie i nie chcąc wstawać.

Zaczęły się także odważne, śmiałe i skuteczne modlitwy naszych dzieci o nasze zdrowie i dzieci zaczęły mieć na swoim koncie pierwsze świadectwa naszych uzdrowień, widząc, że Pan Bóg je wysłuchuje, jest żywy i działa. Dzieci zaczęły także dzielić się świadomie Ewangelią z rówieśnikami, przyprowadzając kilku z nich do Jezusa.

Po konferencji z pastor Becky, dzięki której przeszliśmy pełne 3-dniowe szkolenie dla liderów Power Clubów (uzupełnienie i poszerzenie tego, czego uczyliśmy się w lutym), zakupiliśmy opracowane przez Becky materiały i zaczęliśmy w oparciu o nie uczyć naszych chłopców. Ich znakiem przewodnim jest takie prowadzenie zajęć, żeby zastosować w nich tzw. model Przybytku, każdorazowo starając się przyprowadzić na końcu dzieci przed Boży tron. Nasi chłopcy bardzo entuzjastycznie zaczęli podchodzić do tych zajęć (których pierwsza część składa się z zabaw przełamujących różne opory i związania u dzieci i honorujących fakt, że dobrze jest być dzieckiem). Chłopcy wszystko zapamiętywali, mimo iż zajęcia prowadziliśmy w dwutygodniowych odstępach, a na koniec usłyszeliśmy, że były to najlepsze zajęcia w całym roku szkolnym! Materiały, w oparciu o które pracujemy (tzw. curriculum),  są do nabycia w Wydawnictwie Compassion, a cała konferencja wraz z materiałami pomocniczymi jest nagrana i również te nagrania można sobie zamówić - tym razem u jej organizatorów - w Ruchu Kościoła Dziecięcego.

Model Przybytku 2

Źródło: http://kidsinministry.org/powerclubs-are-unique/

Nieunikniona walka

W ślad za naszymi działaniami i konkretnym kierunkiem, przyszły różnego rodzaju trudności i przeciwności. Zaczęliśmy mocno odczuwać, że toczy się walka o nas i o nasze dzieci, że to, co robimy jest na tyle ważne w sferze duchowej, że diabeł zrobi wszystko, żeby nas na tej drodze zatrzymać i nas zniechęcić. Pojawiała się nagła nerwowość, napięcia - wszystko po to, żeby zepsuć Bożą atmosferę w naszym domu i zdyskredytować nas jako tych, którzy mają autorytet i mandat do tego, by swoje dzieci uczyć. Jednak mając tego świadomość, przestaliśmy dawać się prowokować diabłu i wszystkie gorące" sytuacje minęły.

Obiekcje

Tuż po naszych pierwszych, wspólnych - razem z chłopcami - doświadczeniach Bożej Obecności i po tym, jak dzieliliśmy się świadectwami Bożego dotknięcia i działania, pojawiły się też pierwsze sygnały od osób wierzących, że nie rozumieją tego, co robimy, tzn. tego, że tak mocno angażujemy się w kwestie duchowego prowadzenia naszych dzieci.

Usłyszeliśmy na przykład od pewnej znajomej, że, owszem, ona wyczytała z Biblii, że sama ma wzrastać i się uświęcać, ale nie znalazła tam nic na temat wprowadzania w uczniostwo swoich dzieci. Było to o tyle dziwne, że Biblia jest przepełniona wersetami nakazujacymi rodzicom uczenia swoich dzieci dróg Pańskich!

Ktoś inny wspomniał z kolei, że aż tak zaangażowane prowadzenie dzieci w Bożych sprawach nie zyskałoby aprobaty u innych członków jego rodziny, wobec czego ...

Inną jeszcze kwestią okazały się uprzedzenia do tzw. charyzmatyczności", co jest dla nas o tyle dziwne, że owa charyzmatyczność to nic innego, jak pełna Ewangelia wyczytana z kart Biblii, z której nie da się usunąć ani 4 Ewangelii, ani Dziejów Apostolskich, choćby nie wiem, jak bardzo się starano nie zauważać ich istnienia. Czy chcemy to przyznać, czy nie - biblijne chrześcijaństwo jest charyzmatyczne.

Słuchając tych i temu podobnych obiekcji, analizowaliśmy, z czego one się wywodzą i czego nie powinniśmy wobec tego naszych dzieci uczyć. Zaczęliśmy się zastanawiać, czy powinniśmy omijać kwestię modlitw o uzdrowienie, skoro wszyscy w naszej rodzinie regularnie doświadczamy Bożych uzdrowień. Czy powinniśmy przemilczeć przed dziećmi kwestie darów Ducha Świętego, skoro jest to nasze naturalne wyposażenie w naszym chrześcijańskim życiu, którego to nie wahamy się używać? Tego typu pytania można było jeszcze mnożyć. Oczywiście pozostaliśmy przy swoim, biblijnym charyzmatycznym" podejściu.

Wśród naszych adwersarzy pojawiały się też argumenty o tym, że dzieci są zbyt małe, by karmić je duchowym mięsem i angażować tak mocno w kwestie wiary. Pytaliśmy więc, czy aby na pewno? Przyjrzyjmy się wobec tego wyznawcom Islamu i zobaczmy filmy z dziećmi, w których przyuczają je do wcale nie dziecięcych praktyk religijnych i nie tylko. Oznacza to tylko tyle, że na nauczanie dzieci kwestii religijnych i wiary, angażując ich wszystkie zmysły, nigdy nie jest za wcześnie.

Dlaczego tak ważne jest, by od najmłodszych lat umożliwiać dzieciom doświadczanie Bożej Obecności? Ponieważ świat bardzo szybko zaproponuje im dużo więcej wrażeń", aniżeli dostarczają je tradycyjne szkółki niedzielne, tradycyjne spotkania dla dzieci w kościele, czy też martwe duchowo chrześcijaństwo. I te wrażenia" mogą spowodować, iż nasze dzieci odejdą od Boga szybko, a wcześniej nie zdążą Go tak naprawdę ani poznać, ani doświadczyć.

Ważne

Uczenie dzieci wszystkiego, co znajduje się na kartach Biblii (także tzw. charyzmatyczności"), a nie tylko opowieści biblijnych a także nauczanie dzieci przebywania przed Bożym tronem i w Bożej Obecności i słuchania Bożego głosu powoduje, że dzieci zaczynają doświadczać z Bogiem ważnych, głębokich i nasyconych w duchu rzeczy. Oznacza to także, że spotkania dla dorosłych, w których dzieci uczestniczą w kościele, w kościele domowym czy też w jakiejkolwiek innej chrześcijańskiej społeczności (w tym uwielbienie, nauczanie etc), powinny być na równie wysokim, o ile nie jeszcze wyższym, duchowym poziomie. Jeśli tak nie będzie, dzieci wyczują, że coś jest nie tak i będą tym po prostu zgorszone. Niski poziom spotkań dla dorosłych, gasi dziecięcego (i nie tylko) ducha.

Upewnijmy się zatem, że miejsca, w których uczymy nasze dzieci, będą w stanie wykorzystać potem ich rozbudzony, duchowy potencjał. To, co proponuje dzieciom Becky Fischer, nie sprawdzi się niestety w społecznościach letnich i takich, które nie stawiają Boga na pierwszym miejscu. Chyba, że to przez dzieci będzie miało przyjść do takiego miejsca przebudzenie...ale co do tego musiałby zapewnić nas sam Bóg.

Przesłanie na zakończenie

Nie możemy sami żyć na takim poziomie duchowym, żeby być duchowymi anemikami, bo również nasze dzieci zaczną umierać z duchowego głodu.

Nie możemy sami żyć na wysokim duchowym poziomie, a nie przekazać tego, co zdeponował w nas Bóg, swoim własnym dzieciom. I tak na przykład John Paul Jackson przy okazji swoich kolejnych wizyt w Polsce wspominał, że odczuł spadek temperatury duchowej w naszym kraju. Wiele osób odczuło to jako brak przekazania Bożego płomienia kolejnym pokoleniom. Nie pozwólmy, żeby historia powtórzyła się ponownie.

Nasze dzieci mają przejmować pałeczkę po nas i mają w swoim chodzeniu z Bogiem osiągnąć więcej, niż dane było nam samym.

Przed nami nowy rok szkolny. Pytajmy Boga, czy w kwestii prowadzenia naszych dzieci robimy naprawdę wszystko, czego On od nas wymaga. Szukajmy Bożego prowadzenia, zaufajmy Mu i wypłyńmy z dziećmi na głębię. Może się przy tym okazać, że odkryjemy przy tym nasze własne powołanie.

Służba wśród dzieci jest często umniejszana, bagatelizowana i traktowana z przymrużeniem oka. Rzadko zdarza się, by prowadziły ją osoby, na których spoczywa namaszczenie do tzw. pięciorakiej służby (apostołowie, prorocy, nauczyciele, ewangeliści, pasterze), a tymczasem nasze dzieci zasługują na to, by czerpać od najlepszych, od duchowych praktyków, a nie od teoretyków, czy też tych, którzy po prostu w naturalny sposób mają dużo dzieci, czy też lubią dzieci, albo też zawodowo zajmują się dziećmi (takie kwalifikacje nie są dla Boga wystarczające). Zdobądźmy się więc na odrobinę krytycznego spojrzenia i upewnijmy się, że powierzamy nasze dzieci rzeczywiście w dobre ręce. Jeśli tak nie jest, wyjścia są dwa: 1) pracować z dziećmi więcej w domu, wypełniając przy tym Boże nakazy dane rodzicom i równocześnie (jeśli jesteśmy częścią jakiejś społeczności ze zorganizowanymi zajęciami dla dzieci) - 2) rozmawiać o konieczności zmian i reformacji służby wśród dzieci". Jeśli nasze dzieci odejdą od Boga, nie będziemy mogli odpowiedzialności  za ten fakt zrzucić na kogoś innego, a Bóg rozliczy z tego głównie nas.

Świadectwa Bożego działania wśród naszych dzieci:

1) Wysłuchane modlitwy

Mniej więcej w połowie lutego tego roku nasi chłopcy usłyszeli proste nauczanie na temat modlitwy zgody.

Zaczęliśmy z nimi w domu praktykować ustalanie przed modlitwą tego, o co chcemy się modlić i zaczęły być widoczne pierwsze efekty takich modlitw. Jako rodzice modliliśmy się m.in. też o to, żeby nasz młodszy, 4-letni wówczas synek płynniej mówił, żeby nic nie blokowało jego wypowiedzi. W ciągu kilku dni, na jednych z zajęć synka usłyszeliśmy, że synek był bardzo rozgadany", a teraz jest prawdziwą, małą gadułką.

Tydzień później nasz synek zapytał, czy jak dorośnie będzie mógł poprosić Pana Boga o to, żeby umiał się modlić (Dawidek potrafi się modlić, modli się sam i razem z nami, ale chodziło mu o to, żeby modlić się jeszcze lepiej). Odpowiedziałam, że możemy się o to razem pomodlić już teraz. W ciągu 5-6 dni od tej modlitwy u Dawidka wzrosła pewność siebie i odwaga przy głośnych modlitwach i już nie mówił, że nie wie, jak się modlić!

Dodatkowo, kolejnego dnia Dawidek sam zaproponował modlitwę o moją bolącą nogę i ból od razu minął, kiedy tylko położył na mnie rączki i wypowiedział słowa modlitwy.

Podobnie było wtedy, kiedy pomodlił się o ból zatok tatusia - mówił głośno, wyraźnie i dokładnie wiedział, jak trzeba się modlić - ból zatok natychmiast minął.

Oddawaliśmy za to chwałę Bogu, a jednocześnie uświadamialiśmy Dawidkowi, że właśnie Pan Bóg wysłuchał jego modlitwy, że pięknie się teraz modli i że ma swoje pierwsze świadectwa uzdrowień i Bożego działania :) Dawidek był bardzo szczęśliwy.

2) Duch Święty dotyka się nas w trakcie domowego uwielbienia

Zaczęliśmy pewnego dnia z młodszym synkiem - 4,5-letnim Dawidkiem uwielbiać Pana Boga nową dla nas pieśnią.

Ponieważ był to fragment Exodus Conf 2016, nagrałam tylko tę pieśń na dyktafon (żeby łatwiej było odsłuchiwać), a w trakcie nagrywania Dawidek zaczął śpiewać razem z grupą uwielbienia i ze mną (mniej więcej od połowy):

https://soundcloud.com/b-g-uzdrawia-healing-god/nasz-ojcze-niebieski-jeremy-riddle-exodus-conf-16feat-dawidek

Potem, już całą naszą czwórką (2 synków i rodzice) + gitara, zaczęliśmy śpiewać tę pieśń - wołając do Boga i układając ręce w geście błagania, prośby. Nagle Boża Obecność zaczęła na nas zstępować po kolei - na mnie, na starszego synka Natanka, który zaczął płakać, na Dawidka i na mojego męża - Piotra. Nie mogliśmy dalej śpiewać, tylko płakaliśmy.

Chłopcy potem uklęknęli na podłodze i dalej modlili się i płakali.
Natanek przez łzy powiedział, że Duch Święty pocieszał go po stracie dziadziusia (dziadziuś zmarł w X 2015 r.)

Zaraz skojarzyło mi się to z pewnym fragmentem z artykułu Becky Fischer o Nadnaturalnych dzieciach" (opublikowanym w eMorning Star):

link: https://www.facebook.com/1520805454905498/photos/pb.1520805454905498.-2207520000.1457871988./1528020227517354/?type=3&theater 

gdzie jest mowa o tym, że dzieci były pocieszane po stracie przez Ducha Świętego.

Jesteśmy wdzięczni Bogu za to doświadczenie Jego Obecności i pocieszenie od Ducha Świętego!

Natanek powiedział wtedy, że chce cały dzień uwielbiać Boga :) 
Dodatkowo, nasi chłopcy doświadczają cudownych, wysłuchanych modlitw - modlą się o nasze uzdrowienie z różnych dolegliwości i jesteśmy uzdrawiani. Sami też z wielkim zapałem głoszą kolegom Ewangelię. Starszy synek przyprowadził ostatnio do pojednania z Bogiem 2 kolegów :)

3) Boże przyspieszenie i otwarte duchowe oczy

Spędziliśmy bardzo cenny czas w ostatni weekend marca  w Węgorzewie (w Kościele Chrześcijańskim ZOE).
Wróciliśmy zachęceni, posileni, z cenną wiedzą i radością w sercu po sobotnim uwielbieniu.

Pierwszy raz w trakcie podróży przyszło nam na myśl (a był to nasz 5 wyjazd do Węgorzewa), żeby modlić się o to, by Bóg maksymalnie przyspieszył naszą podróż / skrócił ją / wręcz przeniósł nas z jednego miejsca w drugie, żebyśmy nie byli zmęczeni i... w drodze powrotnej padł nasz absolutny rekord na tej trasie: Węgorzewo-Warszawa 4 h! :)

Podróż do Węgorzewa także przebiegła szybko, mimo iż jej część pokonywaliśmy już po zmroku. Nasz starszy synek zauważył, że w pewnym momencie toczy się na naszej drodze walka duchowa o nas - zaczęliśmy głośno modlić się, uwielbiać Boga i wkrótce niebezpieczeństwo minęło, a my wszyscy poczuliśmy, jak samochód wypełnia Boża Obecność.

Ten wyjazd to nie tylko cenne doświadczenia dla nas - rodziców, ale i dla naszych dzieci, które w sferze duchowej odbierają bardzo często dużo więcej, niż my sami - jak na przykład podczas sobotniego, porannego uwielbienia na miejscu, czy w trakcie samej podróży do Węgorzewa.

4) Gesty czynią cuda - oddawanie Bogu chwały

Nasze dzieci od zawsze biorą czynny udział w tzw. uwielbieniu. Od zawsze śpiewają chętnie pieśni dla Pana Boga i to nie tylko dla dzieci. Jednak WIELKI przełom w doświadczaniu przez nich Bożej Obecności w trakcie uwielbienia nastąpił wtedy, kiedy wprowadziliśmy do naszego wielbienia Boga kilka naprawdę prostych gestów: podnoszenie rąk w górę z wyczekiwaniem (jak byśmy chcieli, żeby spadł na nas deszcz Ducha Świętego), delikatne machanie rękami - jak flagami - przed Bogiem w geście witania Pana Panów i Króla Królów, pokłony, oklaski.....

Bóg w niesamowity sposób zaczął odpowiadać na te proste gesty dzieci połączone razem ze śpiewaniem słów oddających Bogu chwałę!

Dzieci płaczą (dotykane przez Ducha Świętego - ze wzruszenia), doświadczają ponadnaturalnej radości, ich serca stają się nawodnione Duchem Świętym.

5) Bóg uzdrawia z bólu głowy – modlitwa 7-latka

Nasz starszy synek był niedawno na tzw. zielonej szkole" – przez 5 dni bez rodziców, ale za to pod opieką wychowawczyni i razem z kolegami i koleżankami z klasy. Synek po powrocie opowiedział nam, że jednego wieczora jego kolega miał bardzo silny ból głowy i został w pokoju w czasie, gdy inne dzieci były na kolacji. Synek zapytał swoją panią, czy może iść do pokoju potowarzyszyć koledze. W pokoju zapytał kolegę, czy może się o niego pomodlić. Kolega zgodził się. Synek się pomodlił i już po chwili kolega poczuł się lepiej i od razu zasnął.

Najwyższemu Bogu chwała za pokonanie bólu w Imieniu Jezusa i za dzieci świadome tego, do czego powołał je Bóg :)

6) Prawda jedyna - nasze uwielbienia

W naszej rodzinie lubimy razem śpiewać. 
Śpiewamy w domu, śpiewamy jadąc na wyprawy samochodem. Czasem idąc razem ulicą.

Chłopcy sami wybierają „repertuar” i najczęściej są to pieśni, które wywyższają i uwielbiają naszego Boga.

Mieliśmy w kwietniu cudowną podróż do Węgorzewa, podczas której nasze śpiewanie sprawiło, że dzieci odczuły jakby sam Pan Jezus wsiadł do naszego samochodu – Boża Obecność była tak duża.

Ostatnio chłopcy bardzo często śpiewają pieśń Beaty Bednarz: „Prawda Jedyna”. Śpiewają, mimo, iż słowa nie są wcale proste – zwłaszcza dla 4,5-latka. Śpiewają – wznosząc ręce ku niebu, śpiewają przejmująco, dziękując Panu Jezusowi za Jego ofiarę na krzyżu.

Śpiewają, a moje matczyne serce bije wtedy szybciej.

7) Współczujące serce

Nasz starszy synek był kilka dni temu w kinie ze swoimi rówieśnikami. Było to w Kinotece w Pałacu Kultury, w niedalekim sąsiedztwie patelni" i parku, w którym gromadzą się bezdomni. Synek widział tam chorego, kalekiego pana, który napisem na tekturce prosił o wsparcie. Natanek nie mógł odłączyć się od grupy, żeby dać panu pieniądze, ale to, co miał - dał mu" - pomodlił się o niego. Potem, jeszcze przez całe popołudnie był bardzo zmieniony i poważny, a jego serce dotknięte, wzruszone i poruszone potrzebującym panem. Nawet świetna" kreskówka dla dzieci obejrzana w kinie nie była w stanie przyćmić tego wrażenia.

Przydatne linki:

1) O Bogu dla dzieci - inspiracje dla rodziców - profil na FB, na którym gromadzę inspiracje do prowadzenia dzieci w Bożych rzeczach;

2) Kids in Ministry International - służba Becky Fischer;

3) KIMI Poland - służba Becky Fischer w Polsce;

4) Ruch Kościoła Dziecięcego;

5) Materiały z konferencji z Becky Fischer - Kraków, maj 2016 r.;

6) Materiały-skrypty autorstwa Becky Fischer do nauki dzieci (Curriculum w j.polskim) - Wydawnictwo Compassionmaj, 2016 r.

***

Pozostałe moje artykuły, które ukazały się Na Poddaszu i na Otwartym Niebie 24 - linki:

1) Błogosławiony ten, kto się mną nie zgorszy

2) Aktywacja dla każdego # 1

3) Moc „zwykłego" świadectwa

4) Nasz Bóg!

5) Śmiertelnie niebezpieczni

6) Nadrzędny cel! (stara-nowa ewangelizacja)

7) Konferansjerzy w kościele, czyli uważaj kogo słuchasz

8) Kościelne zamrażarki


[1] Cytat pochodzi z książki Becky Fischer "Reformacja służby wśród dzieci w XXI wieku".

Tytuł artykułu został zaczerpnięty z książki B. Johnson`a i M. Seth`a.

 

Małgorzata Górnicka

Uczennica Jezusa od 2004 roku, żona jednego męża, mama 2 synków. Razem z mężem byli związani z Kościołem Ulicznym w Warszawie i służbą w Namiocie Uzdrowienia. Usługują także wspólnie - poza KU - odpowiadając na indywidualne prośby o modlitwę. Absolwentka pierwszej edycji szkolenia pastora Leszka Korzenieckiego: Uzdrowienie w służbie kościoła" w 2014 r. Bóg włożył w jej serce modlitwy o uzdrowienia i uwolnienia, a także ewangelizowanie z mocą. Na swoich  profilach na portalu społecznościowym Facebook, a także kanale na YouTube, gromadzi materiały pomagające w duchowym wzroście i rozwoju, jak również świadectwa Bożego działania: Bóg Uzdrawia / Healing GodDuch Święty Dzisiaj / Holy Spirit TodayEwangelia jest mocą Bożą Bóg Uwalnia,  O Bogu Dla Dzieci - inspiracje dla rodziców. Jest w trakcie przygotowywania książki o tym, co Bóg zrobił w jej życiu.