CIEMNA STRONA HIPER-ŁASKI

  • Napisane przez  Dr Michael L. Brown

Biblijne przesłanie o łasce jest wspaniałe, pełne jest chwały i zmienia ludzkie życie. Bez niego nie przetrwalibyśmy nawet jednej sekundy naszego życia. Jest jednak też i inne poselstwo, głoszone dziś w imię nowej reformacji łaski, które miesza prawdę z niebezpiecznym oszustwem. Nazywam je „hiper-łaską”.

Jedna z podstawowych doktryn hiper-łaski głosi, że Bóg nie dostrzega dzisiaj, gdy jego dzieci popełniają grzech, gdyż poprzez krew Jezusa staliśmy się sprawiedliwi i wszystkie nasze grzechy, przeszłe, teraźniejsze i przyszłe zostały już nam wybaczone. To oznacza, że Duch Święty nigdy nie przekonuje wierzących o grzechu, a oni nigdy już nie potrzebują z nich pokutować, Bóg postrzega ich w swoich oczach jako doskonałych. Nietrudno jest dostrzec niebezpieczeństwa takiego nauczania zwłaszcza dla tych wierzących, którzy kuszeni są by żyć w kompromisie.

Jeden z nauczycieli hiper-łaski napisał „Gdy Bóg patrzy się na mnie, nie widzi mnie poprzez krew Jezusa, widzi mnie już oczyszczonego!

Czy zawsze? 24 godziny na dobę? 7 dni w tygodniu? Czy Bogu zawsze podoba się to, co widzi, gdy patrzy na swój lud?

Tak, on kocha nas, ale czy zawsze kocha to co widzi?

Czy Jezus kochał to, co widział, gdy napominał pięć z pośród siedmiu zborów w Azji Mniejszej, o czym czytamy w Objawieniu 2-3? Czy Paweł pisząc w imieniu Pańskim do Galacjan, kochał to, co widział, przestrzegając ich, że odpadli od łaski, wpadając w sidła legalizmu? Czy Jakub pisząc jako sługa Boży również kochał to, co widział, napominając swoich czytelników za to, że byli ‚przyjaciółmi świata’ oraz ‚cudzołożnikami i cudzołożnicami’?

A jeżeli Pan faktycznie nie widzi już naszych grzechów to dlaczego Jakub pisał, że wierzący, który zgrzeszył i Bóg wybaczy mu grzechy, zostanie uzdrowiony (Jak. 5:14-15)? I skoro nie dostrzega naszych grzechów, dlaczego Pan dyscyplinował wierzących w Koryncie z powodu ich grzechów (1 Kor. 11:27-32)? (Zwróć szczególną uwagę na 1Kor.11:23 „kiedy Pan nas sądzi, wychowuje nas abyśmy ze światem potępieni nie zostali").

Jeżeli Jezus nie dostrzega naszych grzechów, dlaczego powiedział do kościoła w Efezie „Lecz mam ci za złe, że porzuciłeś pierwszą twoją miłość” (Obj.2:4)? I dlaczego powiedział do kościoła w Sardes „A do anioła zboru w Sardes napisz: To mówi Ten, który ma siedem duchów Bożych i siedem gwiazd: Znam uczynki twoje: Masz imię, że żyjesz, a jesteś umarły. Bądź czujny i utwierdź, co jeszcze pozostało, a co bliskie jest śmierci; nie stwierdziłem bowiem, że uczynki twoje są doskonałe przed moim Bogiem. Pamiętaj więc, czego się nauczyłeś i co usłyszałeś, i strzeż tego, i upamiętaj się. Jeśli tedy nie będziesz czujny, przyjdę jak złodziej, a nie dowiesz się, o której godzinie cię zaskoczę” (Obj.3:1-3)?

Czy to nie brzmi jakby Pan był wstrząśnięty tym, co zobaczył w kościele w Efezie i w Sardes?

Jeżeli Pan zawsze widzi nas jako „świętych i sprawiedliwych” oraz zawsze „kocha to, co widzi”, dlaczego z kolei napomniał wierzących w Laodycei, mówiąc im „nie wiesz, żeś pożałowania godzien nędzarz i biedak, ślepy i goły” (Obj.3:17)? Dlaczego nie powiedział im „widzę cię jako pięknie odzianego, w zdrowiu i bogactwie”?

Skoro był taki zadowolony z tego, co zobaczył w Laodycei, dlaczego zagroził, że wypluje ich ze swoich ust (Obj.3:16)? Więc skoro wierzący nigdy nie muszą pokutować po co mówił „Wszystkich, których miłuję, karcę i smagam; bądź tedy gorliwy i upamiętaj się” (Obj.3:19)? Co ciekawe to samo greckie słowo, którego użył Jan pisząc o Duchu Świętym (Jan. 16:8) który przekona świat o grzechu – użyte jest również w przypadku słów Jezusa w Objawieniu 3:19. (Użyte tam jako „napomnieć”; spójrz także na Obj.3:22, to Duch mówi!)

Tak więc Bóg napomina nas (nie potępia) dlatego, że nas kocha. Nawołuje nas, abyśmy odwrócili się od grzechu, który przynosi zniszczenie. To jest Boża dobroć i działanie jego łaski, jak Paweł pisał w liście do Tytusa 2:11-12 „Albowiem objawiła się łaska Boża, zbawienna dla wszystkich ludzi, nauczając nas, abyśmy wyrzekli się bezbożności i światowych pożądliwości i na tym doczesnym świecie wstrzemięźliwie, sprawiedliwie i pobożnie żyli".

Jakież to tragiczne, gdy dzisiaj chrześcijanie mylą pełen miłości głos Jego korekty z potępiającym głosem Szatana i jakież smutne, gdy odrzucają oczyszczające działanie Ducha Świętego, twierdząc, że nie ma się z czego oczyszczać, gdyż Bóg już nie widzi naszych grzechów.

Czy Bóg usprawiedliwił nas krwią Jezusa? Oczywiście, że tak. Oddzielił nas dla siebie jako świętych? Bez najmniejszej wątpliwości. Czy nie powołał nas przez swą miłość i łaskę byśmy byli jego synami i córkami? On tego dokonał. I właśnie dlatego Paweł pisze nam „mając tedy te obietnice, umiłowani, oczyśćmy się od wszelkiej zmazy ciała i ducha, dopełniając świątobliwości swojej w bojaźni Bożej” (2Kor.7:1).

Jakież to wspaniałe, zachęcające wezwanie. Niech nikt ci tego nie skradnie.

Nauczyciele hiper-łaski nieustannie powtarzają że ich intencją nie jest bronienie grzesznego stylu życia, a prawdziwa Boża łaska sama ma moc, aby uczynić życie świętym. Jeden z nich napisał nawet we wstępie do swojej książki „Nie propagujemy niemoralności, bo jeżeli prawdziwie wierzysz w Boga i kochasz go, będą temu towarzyszyły twoje działania (gdyż wiara bez uczynków jest martwa).” Oczywiście!

Istnieje mnóstwo świadectw do których ci autorzy mogą się odwołać, ukazujących jak tysiące wierzących znalazło wolność i uwolnienie w nauczaniu o łasce. Wcześniej żyli oni zazwyczaj pod ciężarem potępienia, myśląc że nie dosięgają do Bożych wzorców i gdy będą dawać z siebie więcej, wtedy Bóg ich zaakceptuje. Później odkryli cudowną Bożą łaskę i ich życie zostało przemienione. To cudowna nowina i ja sam również się cieszę słuchając takich świadectw. To jest właśnie nauczanie łaski jakie akceptuję a nawet sam głoszę.

Z drugiej jednak strony istnieje również wiele świadectw ludzi, którzy w skutek nauczania hiper-łaski zostali głęboko zranieni. Od zamieszczenia mojego ostatniego artykułu „Ciemna strona hiper-łaski” w ubiegłym tygodniu, nie byłem w stanie opędzić się od ilości przerażających świadectw jakimi zostałem zasypany.

To jest bardzo typowy list od Jessiki:

Mogłam na własną rękę obserwować jak zmieniają się ludzie, którzy weszli pod wpływ tego nauczania. Trzy lata temu związałam się z małą grupą, która przeszła drogę od regularnych spotkań modlitewnych, wspólnego świętego życia do stwierdzenia że ‚modlitwa to uczynki i zaprzeczenie łasce’ lub ‚grzech sprawia, że łaska może objawić swoją wielkość’. Wszystkie nasze spotkania modlitewne i biblijne zostały zamienione na spotykanie się w barach, co miało na celu rzekomo ‚świadczenia’, gdzie wielu z naszej grupy zwyczajnie się upijało, wszystko w imię łaski. Moje serce było złamane widokiem moich przyjaciół, z którymi wcześniej byłam tak blisko. Jako grupa zaczęli akceptować grzech a nawet usprawiedliwiać go i pożądać. W końcu zaczęli mnie całkowicie ignorować i naśmiewali się z mojego przekonania by prowadzić święte życie. Już nawet nie nazywali mnie moim imieniem lecz zaczęli wołać na mnie ‚Faryzeusz’. Niestety musiałam odejść od nich, nie przestaję jednak wciąż się o nich modlić.

Ktoś inny napisał:

Miałam bliską osobę która stała się wyznawcą hiper-łaski i zaczęła kłamać, i oszukiwać w biznesie. … Przed przyjęciem tej doktryny była zupełnie inną osobą. Nie był to człowiek chciwy, nie był egoistyczny, lecz pokorny i bardzo poukładany. Nie mogłam zwrócić mu uwagi, gdy skłamał i naciągnął fakty by skłonić ludzi do inwestycji, gdyż odpowiadał, że nie ma potępienia dla tych którzy są w Chrystusie. Więc nikt nie ma prawa zwracać ani jemu, ani nikomu innemu uwagi.

Pewien lider uwielbienia z kolei napisał do mnie o tym, co dzieje się w gronie prominentnych Iiderów uwielbienia, których zna, gdzie „imprezy z piciem są normą, całkowicie usprawiedliwione, gdyż jesteśmy przecież pod łaską, a nie pod zakonem”.

Rzecz jasna moi przyjaciele z kręgów hiper-łaski będą protestować „To nie są owoce naszego nauczania. Nasze nauczanie produkuje miłość do Jezusa i święte życie. Ci ludzie w jasny sposób nie zrozumieli tego co głosimy”.

To jednak nie takie proste, gdyby było inaczej, to wierzący i pastorzy z całego kraju (i innych także) nie kontaktowali by się ze mną, opowiadając wciąż historie o zabójczych efektach nauczania hiper-łaski.

Bez wątpienia moi koledzy, którzy głoszą hiper-łaskę odkryli kilka wspaniałych prawd, które są uwalniające i przynoszą zmianę, każdy z nas powinien je przyjąć. Niestety przesłanie hiper-łaski (w przeciwieństwie do nauczania Pawła o obfitości łaski) jest niezrównoważone i reaktywne ze szkodą dla wielu wierzących.

Oto trzy główne, z pośród wielu istotnych problemów, do których trzeba się tutaj odnieść:

1) nauczyciele hiper-łaski (i ich naśladowcy) oczerniają tych, którzy nie zgadzają się z ich nauczaniem, często nazywając ich legalistycznymi Faryzeuszami, określając mianem manipulatorów i tyranów, głoszących odmienną ewangelię, a zdarza się też, że oskarżani są o robienie tego z chęci zysków („głoszenie o grzechu jest lukratywne”, istnieje nieprzerwane źródło cytatów takich jak ten, które płyną od uznanych nauczycieli hiper-łaski). To wprowadza destrukcję i podział, i musi zostać zatrzymane. (Dla jasności, używam terminu „hiper-łaska” raczej opisowo a nie obraźliwie, a niektórzy w tym ruchu mówią „O tak, my wierzymy w hiper-łaskę!”)

2) W swojej pasji do podkreślenia Bożej łaski, nauczyciele hiper-łaski często wygłaszają radykalne twierdzenia, które mogą sugerować wierzącym, że nie są już odpowiedzialni za swoje grzechy. Bo przecież skoro jesteśmy zawsze święci i nienaganni w Bożych oczach, to w ogóle nie grzeszymy. Nasze ciało również! To bardzo niebezpieczne i niebiblijne nauczanie.

3) Nauczyciele hiper-łaski powszechnie deklarują, że słowa Jezusa nie tyczą się nas. Sugerują że nauczanie Jezusa było dla Żydów żyjących pod prawem poprzedzającym nowe przymierze, a Paweł głosił przesłanie łaski. Jeżeli tego rodzaju dychotomia nie sprawia, że komuś zapala się czerwona lampka ostrzegawcza to już nie wiem czego potrzeba. Mówiąc najprościej, wszelkie nauczanie, które marginalizuje (lub nawet ignoruje) nauczanie Jezusa, powinno z miejsca zostać odrzucone.

Apeluję do was bracia i siostry, którzy jesteście liderami w obozie hiper-łaski (lub którzy po prostu głosicie przesłanie łaski), abyście przynieśli te rzeczy przed Pana i dokonali poważnej korekty kierunku, zanim więcej dusz zostanie zniszczonych. Prawdy, które głosicie pomogły wielu osobom, jednak wielu też zostało przez nie zranionych i nie możecie cieszyć się z dobrego, dopóki nie weźmiecie odpowiedzialności za złe. Nie chcemy słyszeć więcej strasznych opowieści.

Dr Michael L. Brown

- - -

Dr Michael L. Brown jest znanym nauczycielem Słowa, wykładowcą, pisarzem oraz felietonistą miesięcznika Charisma. Był jednym z liderów tzw. Pensacola Outpouring, czyli poruszenia Ducha które miało miejsce w Brownsville Assembly of God na Florydzie w latach dziewięćdziesiątych. Jest również założycielem oraz dyrektorem szkoły biblijnej F.I.R.E., której głównym celem jest szkolenie ludzi w dziedzinie ewangelizacji i przebudzenia.

Artykuł opublikowany dzięki uprzejmości portalu PoznajPana.pl, tłum.: K.T.