KRÓLESTWO BOŻE I ESCHATOLOGICZNA FIKCJA CZ.2

Pamiętam, jak będąc jeszcze młodym wierzącym, czytając Biblię, co jakiś czas napotykałem trudne fragmenty takie jak te: Gdy was prześladować będą w tym mieście, uciekajcie do innego. Zaprawdę, powiadam wam: Nie zdążycie obejść miast Izraela, nim przyjdzie Syn Człowieczy(Ew.Mat.10:23) lub ten: Zaprawdę powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie.” (Mat.24:34) Mając jedynie futurystyczne zrozumienie, zakładające, że to wszystko nadal czeka na wypełnienie, ten fragment naprawdę mnie niepokoił. Jak miałem go rozumieć? Czy Pan Jezus tutaj się zwyczajnie pomylił? Przez myśl mi wtedy nie przeszło, że Jezus mógł mówić konkretnie do tych osób, do których mówił, czyli do swoich uczniów i ich pokolenia i nie miał na myśli jakiejś odległej, niezwiązanej z nimi przyszłości.

Przyjmując, że ten fragment mówi o wydarzeniach, które wciąż nie nadeszły, malujemy obraz Jezusa, który co jakiś czas wypowiada różne słowa w stronę uczniów, ale wypowiada to ponad ich głowami, patrząc w dal, bo tak naprawdę nie oni są odbiorcami tych słów i kiedy mówi 'wy' i 'was' to ma na myśli bliżej nieokreślone, przyszłe pokolenia oddalone tysiącami lat.

Aby zobaczyć jak dziwne i nienaturalne jest nasze spojrzenie na te słowa, wyobraźcie sobie taką scenę. Siedzicie z Jezusem, a On patrząc wam w oczy mówi,Gdy was prześladować będą w tym mieście, uciekajcie do innego. Zaprawdę, powiadam wam: Nie zdążycie obejść miast Izraela, nim przyjdzie Syn Człowieczy(Ew.Mat.10:23), albo coś takiego: Zaprawdę, powiadam wam: Niektórzy z tych, co tu stoją, nie zaznają śmierci, aż ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w królestwie swoim". (Ew.Mat. 16:26-28) Kogo uważalibyście za odbiorców tych słów? Oczywiście, że siebie! To jest jedyne, sensowne zrozumienie tego fragmentu.

Futurystyczna interpretacja spowodowała, że świat powszechnie uznał takie wypowiedzi Jezusa za błędne i śmieszne. Nawet czołowy pisarz chrześcijański C.S.Lewis w swojej książce “Ostatnia noc świata” napisanej w 1960 roku nazwał fragment z Marka 13:30-32, który jest paralelnym tekstem z tym znajdującym się w Mateusza 24:34, “najbardziej zawstydzającym fragmentem w Biblii”. Dlaczego? Bo Jezus jeszcze nie przyszedł, a to oznacza, że się pomylił. W ten oto sposób, w wyniku futurystycznej interpretacji, niezwykłe i precyzyjnie wypełnione proroctwa Jezusa uznawane są za Jego wielką pomyłkę.

Ukształtowani przez futuryzm, czytając takie fragmenty, jak ten: „Wówczas ukaże się na niebie znak Syna Człowieczego, i wtedy będą narzekać wszystkie narody ziemi; i ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego na obłokach niebieskich z wielką mocą i chwałą.” (Ew.Mat. 24:30) automatycznie zakładamy, że Pan Jezus mówi tutaj o swoim powtórnym przyjściu i nie widzimy, że wyraźnie określił czas tego przyjścia - „Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie” (Ew.Mat.24:34)

Rozumienie wszystkich stwierdzeń o 'przyjściu' jako odnoszących się do powtórnego, widzialnego przyjścia Jezusa wymusza na nas poza kontekstowe zrozumienie powyższych fragmentów, wyraźnie mówiących o przyjściu, które nastąpi w okresie życia tego pokolenia, do którego zwraca się Jezus.

Nie chcę jednak, żeby ktoś pomyślał że zaprzeczam powtórnemu przyjściu Jezusa. Wierzę w powtórne, fizyczne przyjście Jezusa, które dopiero nastąpi! Słowo Boże mówi o tym w takich fragmentach jak Dzieje Apostolskie 1:9-11; Hebrajczyków 9:28; Tytusa 2:13 w połączeniu z sądem ostatecznym (Jana 5:27-29; Dz.Ap. 17:31-32; Mat. 25:31-33, 46) oraz wskrzeszeniem umarłych (Jana 5:28-29; 1 Tes. 4:13-16; 1 Kor. 15:42-44, 50-55}

Biblia mówi jednak o różnych przyjściach i nie zawsze chodzi o to widzialne, powtórne przyjście, jakiego nadal oczekujemy.

Określenie przychodzący na obłokach dla żydowskich wierzących, rozumiejących proroczy język Starego Testamentu, oznaczało zawsze Boga przychodzącego z sądem na miasto lub naród. Żeby lepiej to zrozumieć, popatrzmy na inne fragmenty Słowa, w których ta sama myśl jest wyrażona:

Wypowiedź o Egipcie. Oto Pan jedzie na szybkim obłoku i przychodzi do Egiptu . Drżą przed nim bałwany egipskie, a serce Egipcjan truchleje w ich piersi.” (Izajasza. 19:1)

Buchnął gniew z nozdrzy jego, A ogień pożerający z ust jego zionął, Węgle rozżarzone płonęły przed nim. Nachylił niebiosa i zstąpił, A ciemna chmura była pod stopami jego. Dosiadł cheruba i uleciał, I poszybował na skrzydłach wiatru.” (Psalm 18:9-12)

Czynisz obłoki rydwanem swoim, Suniesz na skrzydłach wiatru.” (Psalm 104:3)

Blisko jest bowiem dzień, bliski jest dzień Pański. Dniem chmur będzie czas [kary] narodów pogańskich” (Ezechiela 30:3)

To są oczywiście tylko niektóre z fragmentów, w których mowa jest o sądzie i przychodzeniu na obłokach. Poznając język jakiego używa Jezus i zwracając uwagę na kontekst pytania uczniów, widzimy, że Pan Jezus nie mówi tutaj o swoim fizycznym przyjściu, ale o przyjściu z sądem nad Jerozolimą i czasem Starego Przymierza.

Co ciekawe, Jezus mówi do najwyższego kapłana, że on sam będzie widział Jego przyjście:

 „(...) którzy zgodnie oświadczyli: – Ten człowiek powiedział:„Mogę zburzyć świątynię Bożą i w trzy dni ją odbudować”. Wtedy wstał arcykapłan i spytał Jezusa: – Nie będziesz się bronił wobec tych oskarżeń? Lecz Jezus milczał. A on rzekł: – W imię żyjącego Boga żądam, abyś nam powiedział: Jesteś Mesjaszem, Synem Bożym? – Sam to potwierdziłeś – rzekł Jezus. – Ja wam mówię: Wkrótce zobaczycie Syna Człowieczego zasiadającego po prawej stronie Boga i powracającego na obłokach. Na te słowa arcykapłan rozdarł szaty na znak oburzenia i zawołał: – To bluźnierstwo!“ (Ew.Mat. 26:64)

Znający pisma Kajfasz doskonale rozumiał te słowa. Jezus odnosił się tutaj do wizji Daniela:

Widziałem także w nocnym widzeniu, że oto na obłokach nieba przychodził ktoś podobny do Syna Człowieka, i podszedł do Wiekuistego, i przyprowadzono go przed Niego . I dał mu władzę, cześć i królestwo, aby mu służyli wszyscy ludzie, narody i języki; a władza, jego władza jest do dalekiej przyszłości oraz nie będzie odjęta; a jego królestwo takim, które nie ulegnie zniszczeniu..” (Daniel 7:13-14)

Ciekawe jest tutaj znaczenie 'przyjścia'. Nie jest ono zstąpieniem, ale raczej wstąpieniem do nieba, do Wiekuistego Boga.

Rozważając prorocze fragmenty Pisma, musimy pamiętać, że wszelkie proroctwo Pisma nie podlega dowolnemu wykładowi. Albowiem proroctwo nie przychodziło nigdy z woli ludzkiej, lecz wypowiadali je ludzie Boży, natchnieni Duchem Świętym.” (2 Piotra 1:20-21)

Żeby łatwiej zrozumieć biblijne zwroty lub myśli, które nie zawsze są oczywiste dla nas, współczesnych czytelników, zachęcam cię do korzystania z konkordancji i szukania w Biblii innych miejsc, gdzie te same zwroty lub myśli się pojawiają. Patrząc w ten sposób możemy zrozumieć więcej.

Aby uniknąć tworzenia własnych teorii i snucia niepotrzebnych domysłów, musimy brać pod uwagę kontekst czytanego fragmentu. Przy studiowaniu Słowa pomagają mi następujące pytania:

-jaki jest kontekst sytuacyjny wypowiedzi?

-kto jest bezpośrednim adresatem wypowiedzi?

-czy został określony czas, do jakiego wypowiedź się odnosi?

-jakiego rodzaju język został użyty?

Ten spokojny sposób czytania Biblii pomoże nam w lepszym zrozumieniu proroczych wypowiedzi Jezusa.

Nie powinniśmy również ignorować historycznych zapisów mówiących nam jak wierzący przez wieki rozumieli różne kwestie, a większość z nich postrzegała wydarzenia zapowiedziane w Ewangelii Mateusza 24 jako wypełnione wraz ze zniszczeniem Jerozolimy w roku 70 po Chrystusie. Tak rozumieli ten fragment chrześcijanie od pierwszych wieków, poprzez reformatorów, aż do XIX wieku, kiedy wspomniany już w poprzedniej części tego artykułu John Darby zaczął głosić swoją nową naukę.

Euzebiusz, pierwszy historyk kościoła, żyjący między 264 a 340 rokiem tak pisał o wydarzeniach 70 roku:„ Wszystko to działo się w drugim roku panowania Wespazjana, zgodnie z proroczymi słowami naszego Pana i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa , który już wcześniej Bożą mocą wszystko oglądał, jakby się to działo w tej właśnie chwili, wylewał łzy i płakał, jak piszą święci ewangeliści. Przytaczają oni Jego własne słowa, które wypowiedział jakoby do Jerozolimy: 'O gdybyś i ty poznała w tym dniu to, co przynosi ci pokój! Ale teraz zostało to zakryte przed twoimi oczami. Bo przyjdą na ciebie dni, gdy twoi nieprzyjaciele otoczą cię wałem, oblegną cię i ścisną ze wszystkich stron. Powalą na ziemię ciebie, a z tobą twoje dzieci' A potem mówi jakby o narodzie: 'Nastanie bowiem wielki ucisk na ziemi i gniew spadnie na ten naród: jedni polegną od miecza, a drugich pognają w niewolę do wszystkich narodów. A Jeruzalem będzie zdeptane przez pogan, aż czasy pogan się wypełnią'. I znowu: 'Gdy zaś ujrzycie Jeruzalem otoczone przez wojska, wtedy wiedzcie, że jego zagłada jest bliska” . (Euzebiusz, Historia Kościelna, księga III)

Anglikański kaznodzieja przebudzeniowy z XVIII wieku, John Wesley, tak to rozumiał: „To zostało dokładnie wypełnione: albowiem po spaleniu świątyni, Tytus, dowódca rzymski nakazał wykopanie fundamentów po czym ziemia na której stała świątynia, została zaorana. ...to pokolenie nie przeminie zanim to wszystko się stanie- stwierdzenie to zakłada że znaczna część tego pokolenia przeminie, ale nie wszyscy. I tak właśnie było; albowiem i miasto i świątynia zostały zniszczone trzydzieści dziewięć lub czterdzieści lat później.” (John Wesley dzieła, Albert Outler)

Innymi znanymi reformatorami uważającymi zburzenie świątyni w roku 70 za spełnienie proroctw Jezusa byli Jan Wycliffe, Jan Nox, William Tyndale, Jan Kalwin, Marcin Luter, Jan Huss, Charles Spurgeon, Charles Wesley oraz Jonathan Edwards.

Jeden z dzisiejszych wybitnych teologów Nowego Testamentu, N.T.Wright stwierdził: „ Jeżeli Jezus wraz z pierwszym kościołem używał określonego języka tak jak jego współcześni, mało prawdopodobne jest, aby odnosił się tutaj do końca świata a bardzo prawdopodobne, że mówił o wydarzeniach w obrębie czasoprzestrzeni historycznej którą (kościół) rozumiał jako nadejście królestwa.”(N.T.Wright, Jezus i zwycięstwo Boże, 1997)

W tej przemowie [Mt.24] Jezus przepowiada zniszczenie świątyni, zniszczenie Jerozolimy oraz rozproszenie Żydów, a wszystko to nastąpiło w roku 70. Niezwykła precyzja tych przepowiedni jest zawstydzająca dla wyższej krytyki...” (R.C.Sproul, Dni Ostatnie według Jezusa, 1998)

Ale zacznijmy od początku. Głównym tekstem na którym opierają się wszelkie eschatologiczne spojrzenia jest dwudziesty czwarty rozdział Ewangelii Mateusza. Czytając fragment z Ewangelii Mateusza 24:34 „Zaprawdę powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie.” mamy kilka możliwości interpretacji:

  1. Jezus mówił do tego pokolenia, o rzeczach, które do dzisiaj się nie wydarzyły

  2. Jezus mówił do uczniów, ale odnośnie przyszłych, odległych pokoleń i rzeczy, które dopiero nastąpią w odległej przyszłości

  3. Jezus mówił do tego konkretnego pokolenia do którego się zwracał, o rzeczach, które miały wydarzyć się za czasów tego właśnie pokolenia.

Przyjęcie pierwszego stanowiska oznacza że proroctwo Jezusa zwyczajnie nie wypełniło się tak, jak zapowiadał.

Przyjęcie drugiego stanowiska, najpopularniejszego dzisiaj w Kościele, oznacza, że Jezus mówił do uczniów, ale w ogóle nie miał ich na myśli kiedy mówił o 'tym pokoleniu' a tym samym spowodował, że przez następne dziesiątki lat wierzący w pierwszym Kościele zupełnie niepotrzebnie spodziewali się rychłego nadejścia czegoś, co nie było dla nich przeznaczone.

Jedyną naturalną, oczywistą i nie wymagającą gimnastyki intelektualnej oraz przeinterpretowywania wszystkiego co Pan Jezus powiedział, jest trzecia, tradycyjna i owszem, ortodoksyjna interpretacja.

Pan Jezus miał na myśli dokładnie to co powiedział, miał na myśli dokładnie to pokolenie do którego to powiedział i dokładnie ten czas o którym mówił.

Żeby właściwie zrozumieć kontekst 24 rozdziału Ewangelii Mateusza, musimy cofnąć się do rozdziału 21. W wersecie 23 rozdziału 21 widzimy Jezusa wchodzącego do świątyni i aż do początku rozdziału 24 mamy zarejestrowane Jego wypowiedzi wewnątrz świątyni.

W dwudziestym trzecim rozdziale Jezus ogłasza nieodwracalny Boży sąd nad przywódcami religijnymi Izraela poprzez siedmiokrotne 'biada wam' (w.13-29) skierowane bezpośrednio do faryzeuszy i uczonych w piśmie.

Tak spadnie na was wszystka krew niewinna, przelana na ziemi, począwszy od krwi Abla sprawiedliwego aż do krwi Zachariasza, syna Barachiasza, którego zamordowaliście między przybytkiem a ołtarzem. Zaprawdę, powiadam wam: Przyjdzie to wszystko na to pokolenie. Jeruzalem, Jeruzalem! Ty zabijasz proroków i kamienujesz tych, którzy do ciebie są posłani! Ile razy chciałem zgromadzić twoje dzieci, jak ptak swe pisklęta zbiera pod skrzydła, a nie chcieliście. Oto wasz dom zostanie wam pusty (Ew.Mat.23:35-38)

Przeczytajmy spokojnie ten fragment. To nie są przypadkowe słowa pośpiesznie wypowiedziane w rozdrażnieniu. To słowa ogłaszające sąd mający dosięgnąć właśnie to pokolenie i z pewnością nie przychodziły one Jezusowi łatwo, bo kochał tych, którzy Go odrzucili. Słowo pokazuje nam, że gdy wypowiadał sąd nad Jerozolimą, płakał (Ew.Łuk. 19:41).

Po wypowiedzeniu sądu Jezus wyszedł ze świątyni i zwracając się do uczniów zapowiedział zniszczenie świątyni.

Gdy Jezus szedł po wyjściu ze świątyni, podeszli do Niego uczniowie, aby Mu pokazać budowle świątyni. 2 Lecz On rzekł do nich: "Widzicie to wszystko? Zaprawdę, powiadam wam, nie zostanie tu kamień na kamieniu, który by nie był zwalony" ( Ew.Mat.24:2-3)

Uczniowie z pewnością zszokowani tym co usłyszeli, patrząc na wspaniałą, odnowioną świątynię pytają Jezusa "Powiedz nam, kiedy to nastąpi i jaki będzie znak Twego przyjścia i końca świata?" (Ew.Mat.24:3, Biblia Warszawska)

Zatrzymajmy się na chwilę. Chociaż tak to jest tłumaczone w głównych polskich przekładach, Jezus nie mówił tutaj o końcu świata w sensie planety ziemi. Użyte tutaj słowo przetłumaczone jako 'świat' to aion i oznacza okres, wiek, epokę, jakiś wyznaczony czas, nigdy fizyczną ziemię.

Inne tłumaczenie tak to przedstawia: „Powiedz nam, kiedy się to stanie oraz jaki będzie znak Twojego przyjścia i kres tego wieku?” (Nowe Przymierze)

Koniec, o który pytali tutaj uczniowie, był końcem czasu żydowskiego prawa, a to oznaczało koniec świątyni, koniec kapłaństwa i koniec całego systemu starego przymierza. Był to koniec świata, który znali.

Ewangelia Łukasza 21:12 oraz Marka 13:9 przedstawiając tę samą sytuację ostrzegają, że chrześcijanie będą stawiani przed sanhedryn (sąd) oraz do synagog w celu ukarania. Takie stwierdzenia pomagają nam w określeniu ram czasowych dla wydarzeń o których Jezus prorokuje. Pamiętajmy, że wraz ze zniszczeniem świątyni w roku 70 cały żydowski system religijny, sądowniczy i polityczny został zniszczony. Zburzenie Świątyni i spalenie Jerozolimy najprawdopodobniej oznaczało zniszczenie dokumentów świątynnych i zapisów genealogicznych dotyczących rodu kapłańskiego, co w praktyce uniemożliwia ustanowienie na nowo systemu kapłańskiego i przywrócenie normalnego funkcjonowania świątyni. Po roku 70 Żydzi nie mieli już mocy aby skutecznie zaszkodzić chrześcijanom, bo fizycznie nie było już sanhedrynu ani synagogi.

Dyspensjonaliści uznający wyłącznie futurystyczną interpretację chcą, abyśmy myśleli, że uczniowie po wyjściu ze świątyni zadają Jezusowi pytania o wydarzenia, które mają mieć miejsce tysiące lat później. Tym jednak, co wskazuje nam czego dotyczy pytanie jest cały kontekst zadawanego pytania!

Nie mamy tutaj miejsca na szczegółowe studiowanie werset po wersecie, do czego gorąco was zachęcam w osobistym czasie czytania Biblii, dlatego zatrzymam się tylko na kilku fragmentach, które mogą być trudniejsze do zrozumienia.

Jezus podaje uczniom osiem znaków poprzedzających nadchodzące zniszczenie świątyni:

- pojawienie się fałszywych proroków i odstępstwo od wiary

- wojny i pogłoski o wojnach

- naród powstający przeciwko narodowi

- trzęsienia ziemi

- prześladowania

- odstępstwo od wiary

- oziębnięcie miłości

- głoszenie ewangelii całemu światu. (Ew.Mat.24:4-14)

Koniec wieku, w którym przyszło żyć pierwszym chrześcijanom, był bardzo ciężkim okresem. Śmierć, klęski głodowe, wojny i niepokoje wypełniały ziemię. Kościół zmagał się z fałszywymi prorokami, wypaczeniami doktrynalnymi i prześladowaniami ze strony i Żydów i Rzymian. Można więc powiedzieć że 'cały świat' im znany miał ich w nienawiści. 

Wszystkie te znaki wypełniły się, co znajdujemy w zapisach historycznych, dokładnie tak, jak przepowiedział to Jezus. 

Możemy jednak mieć wątpliwość co do tego, czy Ewangelia rzeczywiście była już głoszona po całym świecie.

Nasze wątpliwości są wynikiem interpretowania tekstów biblijnych poprzez nasze współczesne zrozumienie różnych słów. Kiedy Żydzi mówili o „całym świecie”, wcale nie mieli na myśli kuli ziemskiej i wszystkich jej mieszkańców. Nie myśleli wtedy o Hindusach, Chińczykach, czy Aborygenach.

Ponownie, sens stanie się jasny, kiedy pozwolimy Biblii samej się interpretować i spojrzymy na inne fragmenty, w których zostały użyte podobne określenia,

Na samym początku składam dzięki Bogu mojemu przez Jezusa Chrystusa za was wszystkich, ponieważ o wierze waszej mówi się po całym świecie. ( Rzym. 1:8)

Bylebyście tylko trwali w wierze - ugruntowani i stateczni - a nie chwiejący się w nadziei [właściwej dla] Ewangelii. Ją to posłyszeliście głoszoną wszelkiemu stworzeniu, które jest pod niebem - jej sługą stałem się ja, Paweł.” (Kol.1:23, Biblia Tysiąclecia)

Ale nie wszyscy dali posłuch Ewangelii. Izajasz bowiem mówi: Panie, któż uwierzył temu, co od nas posłyszał? Przeto wiara rodzi się z tego, co się słyszy, tym zaś, co się słyszy, jest słowo Chrystusa. Pytam więc: czy może nie słyszeli? Ależ tak: Po całej ziemi rozszedł się ich głos, aż na krańce świata ich słowa. ( Rzym.10:16-18)

Słowo użyte tutaj jako świat, oikoumene oznacza świat zaludniony lub cywilizowany. To samo słowo zostało użyte we fragmencie z Łukasza 2:1W owym czasie wyszło rozporządzenie cezara Augusta, żeby przeprowadzić spis ludności w całym świecie ”.

Oczywistym jest, że August nie spisał ludności całej kuli ziemskiej. W tych fragmentach chodzi o świat, który był istotny dla Żydów, a więc Imperium Rzymskie.

Kiedy rozumiemy Mateusza 24 rozdział jako proroctwo dotyczące wydarzeń które miały miejsce za życia apostołów i ich pokolenia, wszystko wraca na swoje miejsce a nasze zrozumienie Nowego Testamentu staje się jaśniejsze.

Odrzucenie wyrywania znacznej części Nowego Testamentu z kontekstu historycznego i proroczego i przyjęcie ram czasowych określonych przez samego Pana Jezusa jest najlepszym sposobem interpretacji znaczenia przekazu Nowego Testamentu.

Pomyślmy, jak to możliwe, że wszyscy chrześcijanie (Żydzi wierzący w Jezusa) zdążyli uciec na czas z Jerozolimy?

Jak podaje Euzebiusz, „Wierni Kościoła Jerozolimskiego przez przepowiednię objawioną tamtejszym szanowanym osobom, otrzymali nakaz, by przed wybuchem wojny opuścić miasto i udali się do jednego z miast Perei, o nazwie Pella. Gdy wierni Chrystusa wyprowadzili się z Jerozolimy, wówczas w ogóle nie było już ludzi świętych ani w królewskiej stolicy żydowskiej, ani w całej ziemi judzkiej.” (Euzebiusz, Historia Kościelna, księga III)

Przywódcy Kościoła pamiętali słowa proroctwa Jezusa, który mówił:

Gdy więc ujrzycie "ohydę spustoszenia", o której mówi prorok Daniel , zalegającą miejsce święte - kto czyta, niech rozumie -wtedy ci, którzy będą w Judei, niech uciekają w góry! (Ew.Mat. 24:15)

Ponieważ Mateusz pisał do wierzących żydowskiego pochodzenia, nie musiał tłumaczyć im czym jest 'ohyda spustoszenia', lub raczej 'ohyda powodująca spustoszenie'. My, jako wierzący poganie, potrzebujemy pomocy Łukasza, który tę samą informację przekazał w bardziej dla nas zrozumiały sposób:

Skoro ujrzycie Jerozolimę otoczoną przez wojska, wtedy wiedzcie, że jej spustoszenie jest bliskie. Wtedy ci, którzy będą w Judei, niech uciekają w góry; ci, którzy są w mieście, niech z niego uchodzą, a ci po wsiach, niech do niego nie wchodzą! (Ew.Łuk. 21:20-21)

Ohyda, która spowoduje spustoszenie, a więc wojsko rzymskie okrążające Jerozolimę, była ostatnim znakiem ostrzegającym przed tym co ma nastąpić. Zignorowanie tego znaku przez wierzących w Jerozolimie oznaczałoby pewną śmierć podczas oblężenia.

Znak musiał nastąpić wystarczająco wcześnie, i być wystarczająco wyraźnym, żeby zgromadzenie świętych w Jerozolimie mogło się w całości, niezauważalnie ewakuować. Obecność systematycznie zbierających się w pobliżu Jerozolimy rzymskich wojsk była wystarczającym znakiem, zrozumiałym dla wszystkich wierzących.

Jeżeli jednak przyjmiemy współczesną interpretację i założymy, że Pan Jezus rzeczywiście mówi tutaj do nas, dzisiejszych chrześcijan, to ostrzeżenia Jezusa przestają być tak czytelne:

Czy rzeczywiście mam się modlić, żeby tylko ucieczka nie wypadła w Szabat?

Jakie znaczenie dla współczesnego świata ma przestrzeganie Szabatu?

Dla uczniów Jezusa znaczenie było ogromne. Żydzi mogli przejść jedynie długość jednego kilometra nie łamiąc prawa, dlatego chrześcijanie  uciekający w Szabat zwróciliby na siebie uwagę i z pewnością zostaliby pojmani.

Ilu z nas dzisiaj (w przeciwieństwie do Żydów pierwszego wieku) spędza czas na dachu swojego domu?

Czy ostrzeżenie dla tych, którzy są w Judei, o nie wracaniu do miasta tylko uciekaniu w góry, oznacza, że my także mam być gotowi na taką ucieczkę?

Jeżeli tak, to w jakie góry? Czy musimy udać się w góry izraelskie, czy może wystarczą polskie Tatry?

Czytanie Biblii bez futurystycznych okularów pokazuje wyraźnie lokalny charakter tych ostrzeżeń. („Ci którzy będą w Judei niech uciekają w góry”) Dlatego właśnie, apostoł Paweł przypominał wierzącym w Jerozolimie:„Nie opuszczajmy naszych wspólnych zebrań, jak się to stało zwyczajem niektórych, ale zachęcajmy się nawzajem, i to tym bardziej, im wyraźniej widzicie, że zbliża się dzień.(Hebr. 10:25) Opuszczenie wspólnego spotkania mogło oznaczać przeoczenie czasu wspólnej ucieczki przed tym dniem.

Ale przejdźmy teraz do centralnego motywu z Ewangelii Mateusza 24, czyli tzw. Wielkiego Ucisku.

Ten fragment Ewangelii wykorzystywany jest dzisiaj do budowania obrazu zbliżającej się, największej tragedii ludzkości. Argumentem za interpretowaniem tego jako przyszłych rzeczy  jest stwierdzenie, że „ Będzie bowiem wówczas wielki ucisk, jakiego nie było od początku świata aż dotąd i nigdy nie będzie.” (Ew.Mat. 24: 21)

Józef Flawiusz, nie będący chrześcijaninem żydowski historyk i naoczny świadek wszystkiego, co działo się podczas oblężenia Jerozolimy, opisuje w swoim dziele Wojna Żydowska zdarzenia tak tragiczne, że aż trudno to sobie wyobrazić. Z jego pism (łatwo dostępnych w sieci) dowiadujemy się, że ponad 20.000 rzymskich żołnierzy, pod dowództwem Tytusa, otoczyło Jerozolimę i przez cztery miesiące nie wpuszczało i nie wypuszczało nikogo z miasta, doprowadzając do klęski głodowej. Głód doprowadził do tego, że matki zjadały własne dzieci, a trupy umarłych z głodu zalegały izby i ulice. Pojawiła się wyniszczająca zaraza a ludzie zabijali się nawzajem. Gdy po czterech miesiącach Rzymianie wkroczyli do miasta, ledwo mogli ustać z powodu widoku i fetoru rozkładających się ciał. Tych, którzy jeszcze żyli, zaczęto systematycznie zabijać mieczem. Robiono to na taką skalę i tak szybko, że potoki płynącej krwi gasiły ogień trawiący zabudowania. Józef Flawiusz zapisał iż zabitych zostało około miliona stu tysięcy Żydów. Codziennie krzyżowano kilkaset osób i jedynie około 97.000 zostało wziętych do niewoli. Dwa tysiące ludzi ukrywających się w świątyni zabito przez poderżnięcie gardła a sama świątynia stanęła w płomieniach. Złoto, którym wyłożony był dach, roztopiło się i spłynęło na posadzkę. Tytus nakazał ruszyć wszystkie kamienie i zdrapywać z nich złoto. Tak wypełniły się słowa Jezusa z Mateusza 24:2. „Zaprawdę, powiadam wam, nie zostanie tu kamień na kamieniu, który by nie był zwalony”

Dzisiaj, znając całą dotychczasową historię i porównując różne okropności jakie miały miejsce na ziemi, możemy powiedzieć, że było wiele wydarzeń o znacznie większym i tragiczniejszym zasięgu. Musimy jednak zrozumieć, że zniszczenie Jerozolimy było czymś więcej niż tragedią w wymiarze fizycznym. To był sąd nad starym przymierzem, którego symbolem była świątynia i wszystkim, co było z tym przymierzem związane.

Kara za przewinienia wcześniejszych pokoleń miała przyjść właśnie na to pokolenie, które nie rozpoznało Mesjasza i postanowiło Go odrzucić, wołając:

„Krew Jego na nas i na dzieci nasze.” (Ew.Mt.27:25)

„(...) sami przyznajecie, że jesteście potomkami tych, którzy mordowali proroków! Dopełnijcie i wy miary waszych przodków! Węże, plemię żmijowe, jak wy możecie ujść potępienia w piekle?
Dlatego oto Ja posyłam do was proroków, mędrców i uczonych. Jednych z nich zabijecie i ukrzyżujecie; innych będziecie biczować w swych synagogach i przepędzać z miasta do miasta. Tak spadnie
na was wszystka krew niewinna, przelana na ziemi, począwszy od krwi Abla sprawiedliwego aż do krwi Zachariasza, syna Barachiasza, którego zamordowaliście między przybytkiem a ołtarzem. Zaprawdę, powiadam wam: Przyjdzie to wszystko na to pokolenie . ” (Ew.Mat. 23:31-36)

Dla nas jest to jednak dobra wiadomość! Rozumiejąc, że wielki ucisk miał już miejsce w pierwszym wieku, możemy zdobywać świat dla Ewangelii  angażując się w przemianę społeczeństwa, którego jesteśmy częścią a nie apatycznie oczekując na  wielką ucieczkę.

Nie chcę przez to powiedzieć, że nie będzie już żadnego ucisku, cierpienia, wojen czy kłopotów ekonomicznych, bo przecież z tymi problemami ziemia boryka się od zawsze. Nie oznacza to jednak,  że mamy szykować się na jakiś globalny holokaust o niespotykanym zasięgu. Jezus pozostawił swoich świętych na ziemi po to, aby ją z miłością i troską przemieniać, poddając wszystko w posłuszeństwo Chrystusowi poprzez głoszenie Jego Królestwa nie mającego końca.

Dlatego właśnie, całe święte zgromadzenie składające się z wierzących Żydów i wierzących pogan nazwane w Biblii jednym nowym człowiekiem (Ef. 2:15) powinno odrzucić hamujące, eskapistyczne myślenie i angażować się w przemianę społeczeństwa do którego zostaliśmy posłani.

Jeżeli jednak wielki ucisk dopiero nadchodzi, po co w ogóle starać się przemieniać ten świat? Po co o niego dbać? Po co budować cokolwiek, jeżeli wszystko wkrótce zostanie zniszczone? Po co się kształcić? Po co planować przyszłość, myśleć o założeniu rodziny i wystawiać nasze dzieci na zbliżającą się tragedię?

Uważam, że głoszenie przemieniającej mocy Królestwa z jednoczesną wiarą w nadchodzący wielki ucisk i panowanie antychrysta jest wyrazem teologicznej niespójności. Na szczęście, nie wszyscy tak nauczają i nie jestem osamotniony w swoim zrozumieniu. Charyzmatycznymi nauczycielami, którzy podzielają moje spojrzenie na czasy ostateczne, są między innymi; C.Peter Wagner, Che Ahn, Cal Pierce, Jeff Jansen, Dan McCollam, Chad Dedmon, Kris Valloton, Bill Johnson. Ana Mendez, Harold Eberle, czy mający wkrótce zawitać do Polski Gary Oates.

Poznanie biblijnej, ortodoksyjnej eschatologii przynosi uwolnienie od niepotrzebnego strachu i oczekiwania na rzeczy, które już dawno nadeszły! Zamiast myśleć o tym że będzie coraz gorzej, możesz systematycznie i dalekosiężnie budować z Bogiem przyszłość naszą i przyszłych pokoleń.

Do następnego spotkania.

Przeczytaj pierwszą część artykułu:
KRÓLESTWO BOŻE i ESCHATOLOGICZNA FIKCJA CZ.1